Dzisiaj chciałem poprzynudzać trochę. No ale się czegoś nauczyłem, to się podzielę.
Większość ludzi widząc takie budynki jak te:
czyli Dom Partii, siedzibę KC PZPR
czyli "Mincówkę" - budynek Ministerstwa Gospodarki, dawniej PKPG
czyli Centralny Dom Towarowy, obecnie "Smyk"
i wiedząc, że powstały one w latach 46-55 zakrzyknie "oooo, ale socrealizm!" albo coś podobnego. Otóż kogoś takiego należy ostrożnie acz stanowczo wyprowadzić z błędu. Budynkom tym bowiem daleko do socrealizmu.
Reprezentują one styl zwany funkcjonalizmem, popularny w Polsce zwłaszcza w latach 30. XX w. Skąd się to wzięło? Generalnie polegało to na tym, że gdzieś tam na zgniłym zachodzie ktoś doszedł do wniosku, że architektura powinna służyć funkcji budynku, i że to funkcja jest najważniejsza, a nie forma. Innymi słowy, że gotyckie kościoły są fajne, ale niepraktyczne, bo nic w nich nie słychać, że neorenesansowa kamienica z podwórkiem studnią może jest i fajna, ale za bardzo nie da się w niej mieszkać. No i trzeba, w związku z tym budować funkcjonalnie. Jeśli ma się mieścić w budynku bank, to robimy projekt pod bank, a nie upychamy bank w barokowym pałacu, który się nie nadaje na bank, tylko na pałac. Jeśli willa, to przestronna, ładnie oświetlona, wygodna. Jeśli biurowiec to dobrze rozwiązany pod kątem biurowej funkcji, czyli szerokie korytarze, dużo klatek schodowych, doświetlone pokoje, żeby było dobrze pracować.
Dlatego już w latach 30. powstawały takie budynki użyteczności publicznej jak ten, mieszczący obecnie Kancelarię Prezydenta.
Taka monumentalna wersja, w przeciwieństwie do tej w skali mikro, która wygląda tak i którą ja bardzo love
bardzo się spodobała również w krajach rządzonych totalitarnie i nie bez przyczyny Muzeum Narodowe czy gmach MEN na Szucha nadają się bardzo dobrze do grania w filmach o Trzeciej Rzeszy - wystarczy powiesić flagi ze swastykami.
A potem była wojna i po wojnie architekci, którzy ją przeżyli dalej budowali w ten sposób. I dlatego projekty, które widzieliśmy na górze, mimo że przeznaczone dla komunistycznych instytucji, miały w dalszym ciągu charakter funkcjonalistyczny.
To co jest w takim razie socrealizmem? Otóż w ZSRR na początku też budowano w duchu funkcjonalizmu, choć traktowanym zgodnie z charakterem państwa, więc trochę innym, służącym kolektywowi. Ale w którymś momencie zdecydowano, że architektura ma służyć pokazaniu potęgi państwa i partii, ma być monumentalna, wielka i zdecydowanie daleka od fukcjonalności, ma dominować forma, najlepiej czerpiąca z klasycznych stylów. I dlatego w Moskwie mamy po dziś dzień rzeczy w ten deseń:


To są... pawilony wystawowe. Widać, że totalnie bez sensu ta architektura. Wszystko jest nieproporcjonalne, przeskalowane (iglica, kolumnada), okraszone "narodowymi" ozdobami, nawiązującymi do stylu w jakim zbudowane są Kreml czy kamienice w Kitaj-gorodzie. I u nas socrealizm wygląda podobnie. Narzucony przez wroga w roku 1949 zakładał to samo co w Rosji, tyle że u nas za narodowe w formie style uznano renesans i klasycyzm. Stąd na przykład w tym budynku Ministerstwa Rolnictwa przy Wspólnej mamy układ w sumie renesansowego pałacu z gigantyczną podpierającą niebo kolumnadą, która jest totalnie bez sensu (trochę ją widać w środku).
Socrealistyczny jest oczywiście PKiN. Ogromny parter z tymi dobudówkami, zupełnie nie trzymający skali, w dodatku wszystko zdobione chyba ulubionym detalem w naszej odmianie stylu - attyką (a to dlatego, że Rudniew i koledzy przed zaprojektowaniem PKiN byli na wycieczce po Polsce i strasznie im się spodobały kamienice Przybyłów na Kazimierzu).
wszystko jest tam przerośnięte, skala jest zaburzona, widać zamiłowanie do zdobienia ogromnymi, realistycznymi posągami.
W budownictwie mieszkaniowym podobnie, starczy zajrzeć na Muranów, a tam zwykły blok mieszkalny nie obejdzie się bez kolumnady i innych klasycyzujących detali.
Jest tu też totalnie przerośnięty w stosunku do pozostałych kondygnacji parter.
Widać więc w sumie, że to się bardzo różni. Oczywiście przedwojennym architektom nie było w smak się przestawiać i gdzie się dało, to nie socrealizowali budynków, choć były plany choćby zrobienia choćby wielkiej attyki na Ministerstwie Gospodarki.
Mam nadzieję, że teraz już nikt nie powie na Dom Partii "socreal"
-
Orchidea i czerwony smok:
-
zgroza:
-
obiektyw-NIEJ:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›