Wpisy użytkownika jacek23151 z dnia 25 września 2011

Liczba wpisów: 1

jacek23151
 
Dziś Maraton Warszawski, a wiadomo, że jak bieg masowy, to będę się gdzieś w okolicy kręcił. Maratonu to wiadomo, że jeszcze nie przebiegnę jakoś przyzwoicie, ale że tuż potem startował Bieg Olimpijski poświęcony pamięci prezesa PKOl Nurowskiego, który to bieg miał 8 km, to jak nie wystartuję jak wystartuję.

I tak bladym świtem

20110925368.jpg


naprawdę bladym, bo o 7 rano wyszedłem z domu, aby udać się na p.o. Warszawa Powiśle, gdzie przywitały mnie daszki przypominające chrząszcze i blok "z Halą Olivia na dachu"

20110925369.jpg


Są też tam inne powitania

20110925370.jpg


oraz Syrenka

20110925380.jpg


Po tak przyjemnym powitaniu ruszyłem przez pusty Park Kultury i Wypoczynku (im. Śmigłego-Rydza)

20110925371.jpg


do miasteczka maratońskiego, które było pod Zamkiem Ujazdowskim i wcale nie było puste.

20110925372.jpg


20110925373.jpg


Przedzierzgnąłem się w odpowiednie ubranie i marsz

20110925374.jpg


który był w tym samym miejscu co start maratonu, na Placu na Rozdrożu, tylko my startowaliśmy 15 min później. Tłumy waliły.

20110925375.jpg


20110925376.jpg


Grzecznie ustawiłem się w swoim sektorze, który zapełniał się ludźmi, w końcu nasz limit startujących to było 1000 osób.

20110925377.jpg


20110925378.jpg


Bieg Olimpijski, poza tym, że miał 8 km długości, charakteryzował się tym, że można było się pościgać z byłymi olimpijczykami, m.in. Szymonem Kołeckim, Leszkiem Blanikiem, Andrzejem Supronem, Andrzejem Wrońskim, Ryszardem Szurkowskim czy samym Korzeniowskim. Trasa się pokrywała z pierwszymi 8 km maratonu.

Ruszyliśmy Alejami Ujazdowskimi wzdłuż Łazienek, a potem skręciliśmy w Bagatelę i dobiegliśmy do placu Unii Lubelskiej. Tam wyprzedziłem Suprona, a zaraz potem na pl. Zbawiciela - Blanika, który jest strasznie gruby, przytył chyba ze 20 kilo! Gdzieś tam mignął mi też Ryszard Szurkowski, który nie biegł za szybko, ale on ma już 65 lat. Na Kruczej tłok się trochę rozluźnił (na początku było dość denerwująco), ale z kolei zacząłem mijać pierwszych maratończyków. I za placem Trzech Krzyży zrobił się znów niezły tłok, najgorsi byli ci, którzy biegli za zającem na określony czas, np. 4:45 albo 4:30, biegli wolno, co zrozumiałe, ale tyralierą, w związku z czym gubiło się rytm. Ale ogólnie biegło mi się dobrze, spokojnym, równym tempem, niemal bez odczuwalnego zmęczenia. Do tego zbieg Belwederską koło rosyjskiej ambasady, który bardzo lubię!

Po 6,5 km wbiegłem do Łazienek, gdzie zrobiło się bardzo wąsko, dodatkowo przez jakieś 100 m musiałem biec za Spartanami (www.mmwarszawa.pl/(…)spartanie-pobiegna-w-maratonie…), którzy również zablokowali całą ścieżkę. Dlatego finisz zacząłem dopiero po znaczniku 7 km, zaraz za Pomarańczarnią. Wybiegając na Agrykolę minąłem Korzeniowskiego, który mimo większej ilości kilogramów szedł chodem sportowym niemal jak za dawnych lat! Trochę mnie to zdołowało, no ale w końcu to on był 20 lat profesjonalistą, a nie ja :)

I potem już finisz na Myśliwieckiej, z metą przy siedzibie PR III, rąsia, medal, powerade i oddanie chipa. I odkrycie gdzie się znajduje

20110925379.jpg


Zająłem 232. miejsce na ok. 1000 startujących, co jest wynikiem dobrym, ale trzeba pamiętać, że duża część wymiataczy biegła jednak w maratonie. Czas mój ok. 39:50 netto, będę wiedział pewnie na dniach. Trochę rozczarowujący, mierzyłem w 37-38 minut. No ale nie w takim tłoku, poza tym 8 km to taki głupi dystans, nie wiadomo jak to biec ;)

A jak wracałem to spotkałem na peronie na Centralnym pana Zbycha Wodeckiego. Czekał, co za niespodzianka, na ekspres z Krakowa.

20110925383.jpg


O, taka rozrywka na niedzielny poranek.
  • awatar Anukett: podziwiam :)
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Blanik uśmiecha się do mnie z plakatu wyborczego na osiedlowym sklepie mięsnym. Nic dziwnego, że się 'dobrze prezentuje' :P PS. Zdjęcie nr 2 i przedostatnie... :D
  • awatar Dejotka: napiszę to co Anukett: podziwiam! :-)
Pokaż wszystkie (3) ›