• Wpisów: 2056
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 19:55
  • Licznik odwiedzin: 239 217 / 3989 dni
 
jacek23151
 
Jak w każdym mieście, tak i w Warszawie, da się spotkać osobistości, delikatnie mówiąc, oryginalne. Gdzieś tam chyba u Karo pojawił się wpis na temat Czarnego Romana. Mam też upatrzonego innego pana, potężnego, z wydatnymi ustami, który często chodzi tu i tam po centrum Warszawy. Mnie osobiście prześladuje taki niski starszy siwy pan z długimi rzadkimi zaczesanymi na tył włosami, w rogowych okularach, który jeździ rano WKD, a potem widuję go na Uniwersytecie.

Ale tuż przed świętami widziałem tego oto pana.

211220121525.jpg


Był on swego czasu popularny bardzo w internetsach, po publikacji tego oto filmiku:



Mocno ostatnimi czasy podupadł. Nie wiecie o nim czegoś więcej ponad to, że najprawdopodobniej jest nieco psychiczny i chyba bezdomny? Karo, Ty znasz takie historie o warszawskiej ulicy, może coś Ci o nim wpadło?

Nie możesz dodać komentarza.

  Wpis cytują: Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @K a r o: z Panią Pomadką była kiedyś śmieszna historia. MOja matka jest dość znanym plastykiem i kiedyś wpadł nam w ręce artykuł w dużej gazecie o "straconych talentach". Różne porównywania do Janice Joplin etc. różnych gwiazd plastyki z lat 80-tych i 90-tych. I nagle taka fraza "XYZ (czyli imię i nazwisko mojej matki) w ogóle już nie tworzy. Nędza artystów zżarła jej wielki talent tak, że chce się wyć. Ale nie wyje. Chodzi ulicami Warszawy, jaskrawo wymalowana i wyśpiewuje cienkim głosem arie operowe". Okazało się, że pani redaktor usłyszała plotę, że Pomadka to moja matka, która zwariowała. Najgorsze, że nie sprostowała tego! Faktycznie, ktoś kto zna słabo moją matkę, mógłby od biedy uznać, że to ona - przedwcześnie postarzała i oszalała. Obie nieduże, czarnowłose i ubrane na czerwono, ale redaktor chyba powinien weryfikować info, a jeśli już nie zweryfikował to przeprosić, czyż nie?
     
  •  
     
    @Embrion Mroku: na mnie zawsze krzyczy :(
     
  •  
     
    @K a r o: ja Panią Pomadkę nazywam Czerwoną. Wiecie, że ona z zawodu jest śpiewaczką operową (a raczej była) i przepięknie śpiewa?
     
  •  
     
    @jacek23151: postaraj się. Facet 55-60 lat, broda, lekko siwy, przeważnie w czarnym płaszczu. Creep jakich mało. Rozdaje wizytówki i zaprasza na rozmowę kwalifikacyjną w swoim mieszkaniu.
     
  •  
     
    @K a r o: o, jutro tam będę, szkoda, że nie jestem ładną kobietą, to mnie nie zaczepi ;)
     
  •  
     
    Jeszcze mi się przypomniało! świr z placu konstytucji nazywany również "Panem Pracodawcą". Zaczepia młode laski zawsze tym samym tekstem "Droga Pani, przypomina mi Pani moją byłą sekretarkę. Niestety, wyjechała za granicę/umarła/ciężko zachorowała przez co cierpię na brak sekretarki. Pani jest do niej taka podobna. Proszę, to mój numer telefonu. Niech Pani się ze mną skontaktuję". Zaczepiał mnie wielokrotnie, zawsze w ten sposób zaczynając rozmowę. Kręci się głównie przy przejściu dla pieszych na wspomnianym placu Konstytucji. Ostatnio grasował na Chmielnej
     
  •  
     
    @K a r o: Arcykurwamorderca pochowany na cmentarzu w Wilanowie niezabity czy coś takiego. Ostatnio krzyczał to do jakiejś parki w Ogrodzie Saskim :D
     
  •  
     
    @jacek23151: też nie kojarzę. W moich rewirach to się non stop Roman i Sajgon przewijają. Z Czarnym Romanem miałam okazję parę razy pogadać. Najczęściej ostrzega mnie przed Arcykurwamordercą (ostatnio jakiś miesiąc temu w tramwaju), opowiada o zaletach dmuchawca (czy jak to jego zielsko się nazywa), a raz proponował mi 'orgazm pozamaciczny'. Zawsze jest dla mnie mega uprzejmy i szarmancki. Roman to klasa ;)
     
  •  
     
    @K a r o: dzięki wielkie! :) A kojarzysz potężnego pana z wydatnymi ustami? Pisałem o nim na Mniej Znanej Warszawie, ale nikt go nie kojarzy...
     
  •  
     
    no i Pani Pomadka oczywiście. chociaż dawno jej nie widziałam
     
  •  
     
    Czarny Roman to legenda, a o Doktorze Nauk dużo nie wiem, bo jakoś się na siebie nie natykamy ;) Z innych warszawskich świrów warto wymienić pana grającego na krześle, pana stojącego na głowie- walczy w ten sposób z alkoholizmem (ostatnio w stroju doniczkowego kwiatka tańczył pod św. Anną), no i oczywiście mojego ulubionego Sajgona.
    btw polecam lekturę www.polityka.pl/(…)kawiarnia-literacka.read…
     
  •  
     
    W naszym województwie ten gość był popularny
     
  •  
     
    Bohater śledztwa jest doktorem nauk humanistycznych, specjalność: literatura romantyzmu. Pozdrawiam.
     
  •  
     
    Jego szczerość jest naprawdę - jak to się mówi - "do bólu", bo nie owija niczego w bawełnę i bluzga bez skrępowania. Również i to świadczy o jego zwichniętym charakterze.

    Nie jest to "Piękny umysł" o powierzchowności Russela Crowe'a, ale zjawisko podobne - tylko że w sfilmowanej w historii noblisty chodziło o schizofrenię, a tu mamy do czynienia chyba (nie jestem lekarzem) z chorobą Aspergera.
    Ludzie dotknięci nią nie mają poczucia humoru, nie liczą się zupełnie z uczuciami słuchaczy, są skupieni tylko na sobie i wszędzie widzą dla siebie zagrożenia. A że NAPRAWDĘ są napastliwi, to sprowadzają na siebie PRAWDZIWE zagrożenia, które tylko potwierdzają ich spiskową teorię dziejów. I tak błędne kółko się zamyka.

    (Irytacja Doktora Nauk z zemsty za zakaz wstępu do Klubu Księgarza to całkiem inna sprawa - bo niestety Doktor ma rację co do istoty problemu, czyli - krótko mówiąc - "uwłaszczenia nomenklatury").

    Dajmy chłopakowi spokój, niech go lepiej ktoś zatrudni w fachu.
     
  •  
     
    O, proszę. Krótkie śledztwo:

    Dobry wieczór!

    Czas zabrać głos. Otóż znam bardzo dobrze Doktora Nauk, który jest nim rzeczywiście, a jego ciekawa rozprawa została opublikowana za granicą.

    Gość jaki jest, każdy widzi - czyli wcale nie taki śmieszny, na jakiego kreuje go kariera na YouTube. Zdumiewająco mało komentarzy YouTube'istów wykazuje choćby cień zrozumienia dla elementarnego faktu, iż jest to osoba niezrównoważona psychicznie. Jego wulgarność i wybuchowość przysparzają mu samych wrogów, bo jego nad-obecność nawet środowisko innych "doktorów nauk" (którzy jako humaniści muszą wykazywać się cierpliwością i wyrozumiałością) znosi ciężko.

    Ale przecież facet nie jest taki, bo lubi... Jego niewątpliwa (tak!) inteligencja i efekty działalności w zakresie Nauk, których jest Doktorem, ma się niestety nijak do jego (nie)umiejętności funkcjonowania w społeczeństwie.
    W sumie człowiek ten, wyrzucany zewsząd i odpychany od wszystkiego, który ze wszystkimi się kłóci, klepie ciężką biedę.