• Wpisów: 2056
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 19:55
  • Licznik odwiedzin: 239 217 / 3989 dni
 
jacek23151
 
W zeszły weekend skończyły się tez MŚ w narciarstwie alpejskim, które mnie ogólnie wcale nie podniecają, zwłaszcza jak wprowadzili eliminacje do slalomu i nie można sobie pooglądać reprezentantów Boliwii, Nepalu, Indii i innych egzotycznych krajów.

Ale przypomniało mi to o niezwykle barwnej postaci, jaką jest książę Hubertus Rudolf von Hohenlohe-Langenburg, który startuje od MŚ 1982 (!) dla Meksyku (!!!). Jest założycielem tamtejszej federacji narciarskiej i jedynym przedstawicielem Meksyku na igrzyskach od 1984 roku. Oczywiście jak się można domyślić wielkich sukcesów nie odnosi, na ten przykład w Vancouver, gdzie był najstarszym olimpijczykiem, był 78. w slalomie gigancie, ale jest to i tak ciekawa postać.

Urodził się w Meksyku bo jego ojciec stawiał tam fabrykę Volkswagena. Jego prapradziadkiem jest Gianni Agnelli, założyciel Fiata. Jego babka ze strony matki nazywała się zaś María de la Piedad de Yturbe y von Scholtz-Hersmendorff, markiza Belvis i Las Navas. Książę rezyduje w Liechtensteinie, a w Meksyku spędza parę tygodni w roku, jest przy tym wziętym fotografem oraz śpiewał pod pseudonimami Royal Disaster i Andy Himalaya. Oto skrót jego dokonań.



Najbardziej mi się podoba jak próbuje podejść pod bramkę, którą ominął :)

Nie możesz dodać komentarza.