• Wpisów: 2056
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 19:55
  • Licznik odwiedzin: 239 217 / 3989 dni
 
jacek23151
 
Na moim blogu będą nie tylko fotki. Nie samymi fotkami człowiek żyje. Czasem na przykład usłyszy muzykę. I tekst napisany do tej muzyki. Ja akurat zbyt długich włosów na głowie nie mam, ale pamiętam, że gdy usłyszałem tę piosenkę, to mi się wszystkie co do jednego podniosły.

A zatem, Panie i Panowie, przed Państwem Marcin Rozynek:



W połączeniu z muzyką ten tekst nie robi aż takiego wrażenia, jak wtedy, gdy się go przeczyta. A zatem miłej lektury:

Spójrz wystawy - śmieją się z nas
A Ty wybrałaś znów właśnie mnie
Bo wiesz, że gdy zimno - ubiorę
i do siebie wezmę Cię

I niech noc przykryje nas
jak końca świata świat
w obawie przed świtaniem ,
niczym król Karol kupię Ci
korale planet i
w nich samych przy mnie staniesz ..

Świat w ramionach Twoich jak ja
największy Siłacz od lat
to dziś staniemy znów twarzą w twarz
choć patrz jak walczę

I wiesz - bez ziół Smakujesz mi
prorocze miewam sny
jak pies gdy śpi przy Tobie
więc choć - kopuła niebios drży
jak chleb smakujesz mi
ruszymy z posad bryłę świata

Podejmijmy się trudnej sztuki analizy tekstu.

W pierwszej strofie modernistyczne podejście do fleksji i interpunkcji, niemal "nusz w bżuhu" Jasieńskiego! Zanik fleksji czasownika w trybie rozkazującym. Dlaczego śmieją się z podmiotu lirycznego i wystaw - tego nie wiemy. Ale go wybrała. Znów. Bo ubierze i weźmie. Czyli dziewczę jest biedne, nie ma jednej kurtki czy swetra, ale za to ma zdolność przewidywania, bo idzie do niego, on ma. A może ma sklep, z tymi wystawami, z których się śmieją? Sklep z ubraniem?

Refren. Końca świata świat to prawie jak niegdysiejsza wypowiedź Kaczyńskiego nt. Rosji. Coś chciałem powiedzieć, ale nie wiem co. Świat końca świata. Złożone. Dla mnie chyba co najmniej raz za mocno. Zawsze mi się wydawało, że coś się robi "z obawy przed czymś", a nie "w obawie", ale noc kryje Rozynka z lubą w obawie. Teraz Król Karol. Tu sprawa jest prosta, autor tekstu nie umiał wymawiać "r", za pomocą szczerzącego korale koloru koralowego złowrogiego Króla Karola uczono go tego, zatem wbiło mu się to taką traumą w mózgownicę, że nawet w erotyk (tym chyba w zamierzeniu miała być ta pieśń) musi wplatać ten motyw. Ale jak stanie w koralach planet, to mimo że tylko w nich, to nie będzie jej widać, przecież taki Jowisz jest sporo od niej większy. A i na nitkę trzeba nawlec.

No, ale skoro ma na sobie korale planet, to wzięcie w ramiona świata nie jest problemem. Za to wybujałe ego podmiotu tak - jest on jak świat. I to jeszcze najsilniejszy człowiek od czasów Pudziana i Agaty Wróbel, a daje się brać w ramiona jakiejś babie co nie ma swetra, razem ze światem. Z czym walczy? Z nocą? Z wystawami? Z tym kto się z niego śmieje? Z koralami planet? I wszystko stojąc twarzą w twarz z nią. To jakieś tajne ciosy pijanego mistrza musi znać.

Clou programu to ostatnia zwrotka. Smakuje mu bez ziół - ok, ja też nie lubię sypać partnerki ziołami podczas konsumpcji, choć to ciekawe zboczenie (może należałoby polecić komuś co chce zaskoczyć czymś faceta, tak jest taniej niż różnymi gadżetami czy bielizną, bo kminek i kolendra kosztują tylko 4 zł). Ale ten pies, co ma prorocze sny jak śpi przy niej, a on też ma takie sny jak ten pies! Pomijając kolejne awangardowe użycie dywizu i kolejną analogię kulinarną (może nawiązanie do Święta Paschy, w końcu tam też był przaśny chleb bez ziół) zamykamy metaforę zgrabnym cytatem z Mickiewicza. Przecież ma być patriotycznie, no bo co w końcu, kurczę blade!

Nie możesz dodać komentarza.

 
  •  
     
    "Smakuje mu bez ziół"...No, tu raczej chodzi o to, ze przed konsumpcją autor tekstu pewnie lubi sobie zabakać porządnego afgana, White Widow, Stars of 77 czy poprostu skuna, ale (behold!) kobieta podmiotu lirycznego jest tak zajebista, że smakuje mu *bez* ziół czyli jak dobra wóda, "na czysto", bez mieszania :D