• Wpisów:2093
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:55
  • Licznik odwiedzin:238 621 / 3966 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Otóż tak się, moi drodzy, reklamuje warszawskie MPO.


Kiedyś, swoją drogą, na stronie internetowej reklamowało się tak:

http://www.joemonster.org/filmy/1374/Wesola_piosenka_o_MPO

PS Nie lubię strasznie formy "śmiecie", choć wiem, że jest poprawna. Wolę zdecydowanie "śmieci".
  • awatar pushthebutton: podoba mi się choć formy nie lubię ale tu - jak ulał
  • awatar Cot: najlepsze śmiecie na świecie! ja też jej nie lubię.
  • awatar Persephone: No ale tu nie mogo byc "smieci" ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Historia tu opisywana zdarzyła mi się naprawdę, jakieś 6 godzin temu.

Wracałem z Tesco z zakupów i zachciało mi się jeść, więc podjechałem po drodze do McDonalda, żeby wrzucić hamburgera. Jak zamykałem samochód podszedł do mnie pan taki trochę menel, który zaczął mnie nagabywać. Kiedy już mu odpowiadałem, że nie dam mu pieniędzy bo nie, ten...

wyciągnął butelkę i mówi, że "Weź pan tego heinekena, zobacz pan, bo ja wczoraj i w sylwestra się tak nawaliłem, że mam teraz kaca i brakuje mi do coca coli, dorzuć mi pan dwa złote, a ja panu tego heinekena dam".

I tak oto mam butelkę heinekena. Uczciwie pan sprawę postawił, taki barter to ja rozumiem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Weszliśmy w nowy 2013, a skoro tak, to chciałbym Wam coś opowiedzieć na dobry początek.

Na środku Krakowskiego Przedmieścia, pod budynkiem Resursy, stoi sobie taki pomnik.


To jest figura Matki Boskiej Passawskiej, trójwymiarowego wyobrażenia obrazu Cranacha z XVI w., znanej w Austrii i Bawarii jako Mariahilf (stąd Mariahilferstrasse we Wiedniu). Hilf, bo miała pomagać mieszkańcom Bawarii i Austrii w czasie wojny trzydziestoletniej i bronić przed Turkami.

Tu było podobnie. Rzeźba jest wotum i to podwójnym. Architekt Józef Szymon Bellotti, autor kościoła Św. Krzyża, tego gdzie jest serce Chopinsa, obiecał, że jeśli jego rodzina przeżyje ospę, to postawi jej pomnik. Ospę rodzina przeżyła, ale pomnik szedł bardzo wolno, aż do momentu kiedy Jan III pobił Turków pod Wiedniem. Bellotti chciał się podlizać królowi i jak ten wracał spod Wiednia to dał mu ukończoną figurę. Co upamiętnia inskrypcja.


Sama figura, która z bliska wygląda o tak:


jest o tyle ciekawa, że jest wykonana ze stiuku, czyli generalnie z nie najlepszego materiału, a w całości i niewyszczerbiona przetrwała drugą wojnę. Niemal wszystko granitowe, marmurowe i w ogóle dookoła w gruzach leżało, a figura stała. No dobra, kościół św. Anny jeszcze stał, ale tylko dlatego, że go Niemcy nie zdążyli wysadzić

A gdzie dokładnie stoi figura? A o, bardzo blisko Placu Zamkowego. Kiedyś stała jeszcze bliżej, bo tuż obok św. Anny.


Co ciekawe, jest to drugi najstarszy, po Kolumnie Zygmunta, pomnik Warszawy.

Szczęśliwego Nowego 2013!!!
  • awatar Dejotka: :-) bardzo szczęśliwego!
  • awatar Obiektyw-NIEJ: O proszę, ciekawe, niby słaby materiał, ale jak się trzymał. Można uwierzyć w niezwykłe właściwości patronki :) Nie ma jak smakowity wpis na dobry początek roku :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
- Chyba, k...a, dwunastego.
- Mówiłem, k...a, w necie sprawdź!
- Kazali napisać, to, k...a, napiszemy. Dwunastego, a ch... z tym!
- Czekaj, k...a, jednak trzynastego!
- Na pewno?
- No, smsa właśnie dostałem. To pisz: Trzynasty grudnia 1981, Pamiętamy.
- Przez ę czy przez en?
- Ch... wie, na wszelki wypadek napisz bez polskich znaków!
 

 
Dostałem wczoraj od turystów z Białorusi banknoty z tego pięknego kraju. I co mnie uderzyło, to to, że na 500 rublach (równowartych 16 groszy) znajduje się nitka zabezpieczająca przed fałszerstwem


PS Kupić można za to również tyle, co u nas za 16 groszy.
  • awatar jacek23151: @myBaby: ale inne są więcej warte...
  • awatar myBaby: hihi na innych tez są ;) choć musiałabym sprawdzic ;)
  • awatar Gość: @jacek23151: w teorii moneta wychodzi drożej, w praktyce moneta ma dłuższy "żywot" niż banknot i nie trzeba jej często wymieniać (niech przykładem będą jedno złotówki z 1995) :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Na Rynku Starego Miasta, na jarmarku bożonarodzeniowym, można nabyć sobie na tradycyjną świąteczną pamiątkę...


to prawie jak Do they know it's Christmas
  • awatar Maruszka: Pytanie, czym ma być "świateczny jarmark". Czy to "jarmark świątecznych, TRADYCYJNIE POLSKICH pamiątek i ozdób" czy po prostu jarmark organizowany z okazji świąt. Dla mnie to w każdym razie nie jest absurdalne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Trzeba mieć fantazję, żeby nazwać firmę wynajmującą podnośniki CHĄCHIRA LIFT Nawet jak się ma na nazwisko Chąchira...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak w każdym mieście, tak i w Warszawie, da się spotkać osobistości, delikatnie mówiąc, oryginalne. Gdzieś tam chyba u Karo pojawił się wpis na temat Czarnego Romana. Mam też upatrzonego innego pana, potężnego, z wydatnymi ustami, który często chodzi tu i tam po centrum Warszawy. Mnie osobiście prześladuje taki niski starszy siwy pan z długimi rzadkimi zaczesanymi na tył włosami, w rogowych okularach, który jeździ rano WKD, a potem widuję go na Uniwersytecie.

Ale tuż przed świętami widziałem tego oto pana.


Był on swego czasu popularny bardzo w internetsach, po publikacji tego oto filmiku:


Mocno ostatnimi czasy podupadł. Nie wiecie o nim czegoś więcej ponad to, że najprawdopodobniej jest nieco psychiczny i chyba bezdomny? Karo, Ty znasz takie historie o warszawskiej ulicy, może coś Ci o nim wpadło?
  • awatar Embrion Mroku: @K a r o: z Panią Pomadką była kiedyś śmieszna historia. MOja matka jest dość znanym plastykiem i kiedyś wpadł nam w ręce artykuł w dużej gazecie o "straconych talentach". Różne porównywania do Janice Joplin etc. różnych gwiazd plastyki z lat 80-tych i 90-tych. I nagle taka fraza "XYZ (czyli imię i nazwisko mojej matki) w ogóle już nie tworzy. Nędza artystów zżarła jej wielki talent tak, że chce się wyć. Ale nie wyje. Chodzi ulicami Warszawy, jaskrawo wymalowana i wyśpiewuje cienkim głosem arie operowe". Okazało się, że pani redaktor usłyszała plotę, że Pomadka to moja matka, która zwariowała. Najgorsze, że nie sprostowała tego! Faktycznie, ktoś kto zna słabo moją matkę, mógłby od biedy uznać, że to ona - przedwcześnie postarzała i oszalała. Obie nieduże, czarnowłose i ubrane na czerwono, ale redaktor chyba powinien weryfikować info, a jeśli już nie zweryfikował to przeprosić, czyż nie?
  • awatar K a r o: @Embrion Mroku: na mnie zawsze krzyczy :(
  • awatar Embrion Mroku: @K a r o: ja Panią Pomadkę nazywam Czerwoną. Wiecie, że ona z zawodu jest śpiewaczką operową (a raczej była) i przepięknie śpiewa?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Wczoraj przy kolacji przypomniała mi ciotka anegdotę rodzinną o tym jak to mając cztery lata nauczyłem się z encyklopedii jak wyglądają wszystkie flagi i jakich są krajów. No i któregoś razu postanowili mnie sprawdzić.

Ciotka pyta, ja odpowiadam, wszystkie Boliwie, Hondurasy, Laosy wiem. Myśli, myśli, w końcu ma!

- A flaga Zairu?
- Eeee, proste. Na zielonym tle żółte kółko, a na nim ręka murzyna z pędzlem!

A niegdysiejsza flaga niegdysiejszego Zairu wyglądała tak:
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @Orchidea i czerwony smok: Albo lód ;)
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Ty nie byłeś normalnym dzieckiem... :D
  • awatar Gość: "Więc chodź, pomaluj mój świat na... czerwono i na czerwono.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jak byłem mały, to ulubionym zajęciem w okresie Bożego Narodzenia w kościele było wyczekanie na koniec mszy, pobiegnięcie do szopki z przygotowanym przez tatę masywnym 20 zł z Marcelim Nowotką


i wrzucenie ich do skarbonki z aniołkiem i napisem "Bóg Zapłać". Aniołek wtedy kiwał głową i robił takie głuche "tik".

Potem przyszła inflacja i owszem, można było rzucić pieniążek, ale już nie monetę, w związku z czym aniołek już nie kiwał. Szkoda mi było tych dzieci całym swoim dziesięcioletnim współczuciem. Bo jak przyszła denominacja, to już byłem za duży na aniołka.

Dziś patrzę - pod szopką kolejka dzieciaków. Do czego?


Ustawiłem się grzecznie i wrzuciłem swoją monetkę. Kiwnął
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Tak tak, nie mylicie się. Koniec świata jest w wigilię Wigilii! Otóż zrobiłem dzisiaj sam ciasto. I to od razu sernik. Do tego z przepisu teściowej, więc hm, nie wiem jaki będzie efekt A jak? A tak.

Na spód wziąłem:

- 30 dag mąki,
- 10 dag masła,
- 12 dag cukru,
- 1 jajko,
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (zapomniałem ),
- kropla zapachu migdałowego,
- 2 łyżki naturalnego jogurtu.

To wszystko zagniata się łapą (nienawidzę tego!), ale potem powstaje ciasto, którym wykładamy nasmarowaną blaszkę.


Teraz masa.

- 1 kg sera półtłustego,
- kostka masła,
- szklanka cukru,
- 3-5 jajek w zależności czy duże czy małe,
- łyżka proszku do pieczenia,
- 2 torebki budyniu śmietankowego,
- 100 g rodzynek.

Ser przepuszczamy przez maszynkę. Ortodoksi mówią o trzech razach, mnie wystarczy raz, potem to tylko odtykanie zaklejającej się maszynki. Potem oddzielamy żółtka od białek. Białka zostawiamy w spokoju, a żółtka mieszamy z cukrem, masłem, budyniami, znaczy tym proszkiem, proszkiem do pieczenia i rodzynkami. Mikserem najlepiej. Jak nam się z tego zrobi masa, to dodajemy do tej masy stopniowo ser. I miksujemy na gładką masę.

Potem ubijamy z białek pianę i łyżką dodajemy pianę mieszając z masą z sera i tej całej reszty.


Podczas produkcji w kuchni osiągnąłem malowniczy bajzel.


No ale, wylałem masę na ciasto i powstało to,


co jak widać piecze się teraz w piekarniku. Ma się piec w 160-180 stopniach przez 50-60 minut (kocham precyzję przepisów na ciasta!)

Zobaczymy co wyjdzie

  • awatar Obiektyw-NIEJ: @Kasitza: Jak to, nie widzisz, że to nie dom tylko laboratorium? Te białe szafki i blaty... :D
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @jacek23151: Ooo, byłam przekonana, że jakiś tarty kiedyś prezentowałeś. To bardzo ładnie, gratuluję :) Mnie pierwsze ciasto (biszkopt) tak tragicznie NIE wyszło, że od tego czasu żadnych ciast nie popełniłam. Czyli od 17 lat...
  • awatar jacek23151: @Obiektyw-NIEJ: pierwsze :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Ostatnio jestem mocno zarobiony i ogólnie lekka kicha. A do tego we wtorek miałem całodzienne rendez-vous z synem, jako że akurat nie szedłem do pracy, a dziadkowie dostali chwilę oddechu.

Cóż, prawie trzylatek to już niezły challenge, a poza tym zaszły w młodym życiu syna bardzo ważne zmiany:

- rozstaliśmy się ze smoczkiem. O tak, po prostu. Jednego poranka ustaliliśmy, że wyrzucamy smoczek do śmieci i pa pa. I poszło

- rozstaliśmy się z pieluchami. Tu było trochę trudniej, ale dało radę, zdecydowało przede wszystkim to, że majtki są z samochodami, a jak coś jest z samochodem to jest dobre. Oczywiście do spania jeszcze zakładamy, ale uczymy się, że po przebudzeniu nocnym zawsze trzeba siku zrobić.

- Młody przestał spać w dzień. To spoko, bo śpi już normalnie w nocy, ale jasne, że trzeba w takim razie zagospodarować jakoś te dodatkowe dwie godziny. Hitami są:

- gra w chińczyka, może grać ad mortem defecatam, a największa radość jest, jak gra jest w cztery osoby,

- wirtualna jazda pociągiem. Zaczęło się od opowiadania jak się jedzie do Radomia, akurat tu mam łatwo, bo wszystkie stacje znam, ale jak zaczął się pytać jak się jedzie do Gdańska i nie wystarczały mu szybko tylko przystanki pociągów pospiesznych, to musiałem w te pędy otwierać rozkład PKP i jechać: Legionowo-Legionowo Przystanek-Chotomów-Janówek-Nowy Dwór Mazowiecki-Modlin-Pomiechówek-Brody Warszawskie-Studzianki Nowe-Nasielsk i dalej aż do Działdowa.

- nauka angielskich słówek. Babcia jest anglistką, więc co i rusz Latorośl nabywa jakieś nowe zasoby. Już nie wystarcza ćwiczenie jak jest krowa a jak kaczka. Ostatnio na gwałt szukaliśmy jak jest po angielsku "kierunkowskaz". Bo musiał wiedzieć.

- fascynacja już nie literkami samymi w sobie, ale alfabetem. Układanie alfabetu, czym się różni alfabet polski od angielskiego, czemu po polsku nie ma "kju" i "fał" i słuchanie w kółko tego


- poza tym jest zima, więc postanowiliśmy ulepić bałwana. Niestety, bałwan nie chciał wyjść, bo śnieg się nie lepił, więc postanowiliśmy zrobić eksperyment fizyczny. Nie bardzo docierało, że śnieg to jest to samo co woda, tylko pada jak jest mróz, więc nabraliśmy do szklanki śniegu i poczekaliśmy co się stanie. Oto zapis eksperymentu.


Dobrze, że nie muszę jeszcze sięgać po kultowy tekst instruktażowy Tuwima i Słonimskiego "Jak odpowiadać dzieciom na drażliwe pytania" Teraz chyba przyjdzie czas na karty i naukę gry w wojnę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Bardzo popularne jest zamalowywanie napisów sławiących Legię czy Polonię mazanych na murach przez zmienianie literek itp. Była już "ELEGIA WARSZAWA WOLA" co pokazywałem swego czasu, a ostatnio znalazłem:


Bardzo mnie rozbawiło. To na Pradze, koło szpitala. A na Muranowie znalazłem coś takiego:


Sam nie wiem, co bardziej, APOLONIA czy DUPA STOLICY A obok:


Cegła
  • awatar zgroza: W Bydgoszczy nagminnie przerabiano "Polonia" na "Bólkonia"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W szale reklamowania swojego osiedla, położonego nota bene 3 km od zachodnich rogatek Pruszkowa, położonego kilka km od zachodnich rogatek Warszawy, a w zasadzie Ursusa, którego nikt przy zdrowych zmysłach nie uważa za Warszawę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ciekawe czym ograniczona jest ta oferta. Pewnie nie można sobie swobodnie dobrać połowy ciała, że na przykład zestaw lewa noga-prawa ręka-pół tułowia to już nie
  • awatar Pica: @Maruszka: hahahhahaha :P
  • awatar Maruszka: @Pica: Potem on odchyla ci bluzke, a ty krzyczysz "Nie!!! Nie z tej strony!" :)
  • awatar Pica: co drugi palec, jedna ręka, jedna noga, jedna pierś, na randkę jak znalazł :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Jest taki jeden kościół na Starym Mieście, do którego wycieczki szkolne i w ogóle wycieczki raczej nie zaglądają. Nieco na uboczu, przy ulicy Piwnej, stoi sobie kościół św. Marcina. Ma taką barokową fasadę:


i taką oto wieżę:


i w sumie nie jest ani ładny ani wyczesany. Ale jest w pewnym sensie wyjątkowy. Czemu? Bo po pierwsze w XVII w. został przeorientowany i jest jedynym kościołem na Starym Mieście, który ma tyłek do zachodu, a facjatę do wschodu (normalnie kościoły starano się orientować na wschód, w stronę umownie Jerozolimy). A po drugie odbudowana barokowa skorupa kryje nowoczesne wnętrze. Zajdźmy. Na fasadzie machają do nas św. Augustyn


i św. Stanisław (ten co go Bolko Śmiały kazał pociąć na kawałki) w kanonicznym przedstawieniu ze wskrzeszonym św. Piotrem.


Obie rzeźby mają 3-5 lat i są kopiami oryginałów wykonanych przez znanego rzeźbiarza Plerscha. Ale mieliśmy wchodzić, to wchodzimy. Przez bardzo ciekawe drzwi.


Metaloplastyka taka jakaś nowoczesna. Ołtarz też jakiś taki nowoczesny.


W prezbiterium straszy sztuka nowoczesna. Mnie się zdaje, że to może być nawet sam patron, czyli św. Marcin z Tours, bo jego przedstawia się konno, ale nie wiem, czy z tych kwadracików można wyczaić, czy oddaje on płaszcz żebrakowi, ale zdaje się, że tak.


Co jest jeszcze ciekawe, to to, że organy nie są, jak u ludzi, nad kruchtą, tylko z boku.


I że jest coś a la kawałek starego muru, ale nie wiem w sumie, czy on jest stary, czy tylko tak zrobiony.


Jest też krucyfiks. Krucyfiks częściowo ocalał z wojny, ale tylko częściowo. Resztę, w dość ciekawy sposób, dorobiła mu siostra Alma Skrzydlewska, franciszkanka, która zaprojektowała obecny wystrój kościoła.


Żeby skończyć ładnym akcentem, ten kościół był dokładnie 31 lat temu siedzibą Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Niby Glemp się zachował w grudniu 81 w opinii wielu niejednoznacznie, ale jednak potem pomoc rozkręcił.


O.
  • awatar Gość: Pozwolę sobie tylko na jedną małą uwagę - "orientować na wschód" to jak "cofać do tyłu" albo "dalej kontynuować" :)
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Częściowo zachowany krucyfiks jest przejmujący! A czemu nie odtworzono oryginalnego wnętrza, brak funduszy, czy ktoś był fanem sztuki współczesnej? Nigdy nie domysliłabym się takiego wyposażenia, sądząc po 'opakowaniu' :) Wpis rewelacyjny, tak trzymaj! :)
  • awatar Persephone: Ciekawa wycieczka! Zawsze mnie poruszają kościoły pod wezwaniem św. Marcina.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

vivianchristine
 
jacek23151
 
Zdrowia, szczescia i fury piniondzóf. Happy B-day!
 

kaarolcia26
 
jacek23151
 
Z tak wyjątkowej okazji, wyjątkowy cycat, twego ukochanego i poważanego autora...

"Pa­miętaj, że wszys­tko jest jed­nym. Pa­miętaj o języ­ku znaków. Ale na­de wszys­tko pa­miętaj, że mu­sisz iść do kre­su swo­jej włas­nej legendy."

I speszyl prezent
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @jacek23151: A zdjęcie z czasów, kiedy Cię na świecie pingerowym chyba jeszcze nie było :D
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @jacek23151: No wiesz, jesteś już w TAKIM wieku, że może zaczniesz się nim zachwycać :P
  • awatar jacek23151: nonieno, Pałlem Koeljem na urodziny!!! Dzięki :D I bardzo ładna ulica Leśna w Oliwie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ciekawe czy paskiem zajmuje się nieogarnięty stażysta z nowo maturo, bo chyba tak...
  • awatar Maruszka: @Obiektyw-NIEJ: Wymowka, bo im sie nie chciało. Jakby mieli przez ten rzutnik porno oglądać albo autem do monopolowego po wódkę podjechać, to by wykombinowali jak podłączyć i podładować ;)
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @jacek23151: Ja z kolei na prośbę o podłączenie rzutnika 'my nie wiemy, bo uczymy się konstrukcji maszyn, a to nie maszyna". Serio! Na co mówię, że jestem po uniwerku i nawet akumulator potrafię doładować i sformatować komputer bez 'inż' przed nazwiskiem :P Ale i po naszej maturze na moich studiach było wielu leserów, niezainteresowanych czymkolwiek, z przypadku 'bo trzeba mieć papier'. A pamiętacie casus facetów idących gdzie bądź, żeby wojsko ich nie dopadło? I też uczyli się na pół gwizdka...
  • awatar Maruszka: @Orchidea i czerwony smok: wybieranie drogi zyciowej w wieku 15-16 lat wcale nie jest takie złe. Jesli potem pożałujesz wyboru, to zawsze możesz się przekwalifikować. A jak sie nie uda, to przynajmniej jakiś fach w reku bedziesz mieć. Albo wczesna decyzja okaze sie dobra i wcale nie bedziesz chciala zmieniać ścieżki. W erze uczenia sie przez cale zycie i b. szybko (w porownaniu do poprzednich wiekow) zmieniajacych sie wymagan rynku pracy nawet jesli opoznisz wybor zawodu do wieku 30 lat, to i tak nikt Ci nie zagwarantuje, że bedziesz mogla tej decyzji pozostać wierna (choćbyś chciała). Moim zdaniem lepiej wchodzić w dorosłość z jakimś, nawet niepewnym, planem, niż z żadnym.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›