• Wpisów:2093
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 19:55
  • Licznik odwiedzin:238 624 / 3966 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dziś wycieczka do jednego z bardziej wartościowych, a mało znanych warszawskich zabytków.

Wreszcie udało mi się pójść do kaplicy Res Sacra Miser, chyba najmniejszego budynku sakralnego Warszawy. Zwykle nie miałem czasu tam wejść albo kaplica, jak to w tygodniu, była zamknięta. A dziś była otwarta.


Kaplica mieści się w lewym skrzydle budynku, będącego wynikiem przebudowy tego co zostało z Pałacu Kazanowskich po adaptacji na klasztor karmelitanek bosych w latach 60. XVIII w. (sam pałac ucierpiał podczas Potopu i obecnie z oryginału została tylko ściana u stóp skarpy). Wygląd budynku to efekt przebudowy autorstwa Corazziego po kasacie klasztoru w 1818 roku. Napis RES SACRA MISER oznacza "Ubogi Rzeczą Świętą". A nad napisem pelikan karmiący pisklęta krwią - czyli alegoryczne przedstawienie Chrystusa.

Mieszczący się w lewym alkierzu czy też ryzalicie kościół to w zasadzie jedynie kaplica rektorska kościoła św. Anny pod rzeczonym wezwaniem. Przetrwała ona w dużym stopniu wojnę, ale podczas odbudowy zmieniono kształt półokrągłego okna nad wejściem. A w ogóle cudem udało się to odbudować, bo władze chciały zburzyć lub zaadaptować na co innego.


Ciekawe jest to, że odbywają się tu msze nie tylko w obrządku rzymskokatolickim ale i w ormiańskim i anglikańskim. Nabożeństwa anglikańskie są o 10:30 i zasadniczo tylko tu w Warszawie mogą się modlić anglikanie. A tak w ramach ciekawostki, polscy anglikanie, jak wszyscy europejscy, podlegają administracyjnie diecezji z siedzibą w Gibraltarze


Tak wygląda wnętrze kaplicy, która kryje w sobie więcej niż można przypuszczać.


To nie jest zapuszczone i paskudne. To są malowidła odkryte jakieś sześć lat temu pod warstwą bielenia z wieku mniej więcej XIX. Wiele kościołów w tym czasie było bielonych, więc cholera wie, czego można by się dogrzebać gdyby zdjąć farbę/tynk z innych. Malowidła są chyba nawet z czasów Jana Kazimierza!


Fantastycznym, choć chyba niezbyt wykorzystywanym obecnie, rozwiązaniem przy skromnych warunkach lokalowych, jest droga krzyżowa umieszczona na galeryjce


Główny ołtarz jest ciekawy nie tylko dlatego, że po wojnie zamienili mu miejscami te figury tam na górze koło tonda (czyli tego mniejszego obrazka z ukrzyżowanym Chrystusem). Jak widać, obraz Matki Boskiej jest tak jakby głębiej, a to dlatego, że w tym ołtarzu jest jeszcze kilka obrazów i można sobie tak zasłaniać w zależności od tego, jaki obraz chcemy mieć w ołtarzu. Tak samo jest w kościele seminaryjnym, tylko tam są dwa obrazy przewijane korbką.


Do kaplicy, jeśli ktoś by chciał tam wejść, najlepiej wleźć między 9:50 a 10:30 czyli między mszą katolicką a anglikańską. Jak widać na anglikanów czekają już wtedy pomoce naukowe.


Msza ormiańska jest o 180 w każdą III niedzielę miesiąca, ale teraz jak widać nie ma. Za to ważne jest, że to nie jest rzymskokatolicka msza po ormiańsku, tylko msza kościoła ormiańskokatolickiego, który jest osobnym bytem, choć, jak to się mądrze mówi, w pełnej komunii z KK. A o 150 w II niedzielę miesiąca jest msza po litewsku jakby ktoś chciał.


O. Takie tam.
  • awatar pstryk: ostatnio widziałam kaplice Res Sacra Miser w serialu "Lalka"
  • awatar Obiektyw-NIEJ: W życiu bym nie przypuszczała, że niepozorna fasada kryje tak bogaty wystrój! Zapytam głupio: czy to jest to miejsce, obok którego kiedyś przechodziliśmy i powiedziałeś, że chciałbyś tam kiedyś wejść, bo nigdy ci się nie udało? ;) Wpis pierwsza klasa, bardzo ciekawy i nie zanudzający :) :)
  • awatar Gość: Po więcej zdjęć i informacji zapraszam na http://fenomenwarszawy.blogspot.com/2010/09/kaplica-res-sacra-miser.html <a href="http://fenomenwarszawy.blogspot.com/2010/09/kaplica-res-sacra-miser.html">Fenomen Warszawy</url></a href>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wczorajsza prezentacja okazała się sukcesem, podobno przyszła, cytując kolegę, "cała warszawska Holandia". Ja tam nie wiem, ale Redbad Klijnstra był na pewno, więc na koniec dostałem uścisk dłoni i gratulacje od samego dra Ruuda van Graafa z Leśnej Góry Ogólnie pojawiło się około 40 osób i to nie tylko znajomych, więc wyszło całkiem całkiem.

A żeby mieć co pokazywać, pojechałem sobie we środę do Kazunia Nowego. Jak się okazuje, jedynej wsi, będącej przed wojną w pełni mennonicką i mającą dużą wspólnotę do końca II wojny. Bo te wszystkie cmentarze co pokazywałem do tej pory, to były raczej cmentarze ewangelickie, sami mennonici czasem mieszkali w tych wioskach, ale nie było ich wielu. A w Kazuniu byli w zasadzie tylko oni.

Kazuń leży po drugiej stronie Wisły niż Nowy Dwór Mazowiecki, na szczęście łatwo tam dojechać PKSem. Wsiadłem więc w jeden i pojechałem. Kazuń jest śmieszną wsią, bo jedna jego część to nowe bloki wokół jednostki wojskowej, a druga to właśnie ta stara wieś mennonicka, obecnie podzielona dwiema szosami, jedną starą wzdłuż wału wiślanego, a drugą nową, E7 na Gdańsk. Zachowało się sześć zagród, w tym cztery typu Langhof, czyli domy, które mają następujące po sobie części: mieszkalną, oborę i szopę. Niestety kazuńskie Langhofy są bardzo zniszczone i średnio dostępne, dlatego rycina.


Za to udało mi się znaleźć zagrodę typu polskiego, czyli dom i zabudowania gospodarcze ustawione w czworobok.



Poza tym jest rarytas, czyli chałupa, w której była sala modlitw zboru oraz szkoła, obecnie dom mieszkalny. Niestety z jednej strony pan gospodarz obił go papą i dom stracił swój oryginalny charakter.



Naprzeciwko dawnej sali modlitw jest cmentarz. Za wałem, w takiej kępie krzorów.


Podobno są na nim nawet 2-3 stalle mennonickie, ale najpewniej leżą one na ziemi i były przykryte śniegiem. Znalazłem natomiast to:





Bardzo malownicze wydało mi się to stare drzewo, które na pewno mennonici jeszcze sadzili na cmentarzu i pod którym teraz leży ten pęknięty kamień z inskrypcją.


O, i tyle. Bilans zatem udany, kilka razy tylko chciały mnie pogryźć psy (dwa razy musiałem postraszyć je kamieniem, bo jeden nawet przeskoczył płot, żeby mnie gonić), a z powrotem wracałem busem z panem, który próbował chyba sobie udowodnić, że umie jeździć 90 km na godzinę po wioskach gdzie ledwo dwa samochody osobowe mogą się minąć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Szukając resztek bytności ewangelików w Łomiankach i okolicach natknąłem się na coś takiego.
 

 
Wszystkich pingerowiczów pochodzących z Warszawy czy też okolic zapraszam w czwartek do klubu Podróżnik przy ul. Felińskiego 37 (Żoliborz, niedaleko stacji metra Plac Wilsona) na prezentację dotyczącą osadnictwa olęderskiego w Warszawie i na Powiślu Kampinoskim. Wjazd za free i w ogóle.

Dziś i jutro z narażeniem czystości butów i spodni eksploruję cmentarze, więc powinno być fajnie!
 

 
Zachęcony sukcesem mego sernika postanowiłem zrobić bezy, bo je bardzo lubię. Strasznie się bałem, bo mojej siostrze nigdy nie wychodziły, mamie też nie bardzo. Ale znalazłem przepis, który wychodzi.

4 białka, 20 dekagramów cukru pudru, 3 łyżki skrobi ziemniaczanej i 2 łyżeczki octu jabłkowego/winnego.

To wszystko, czego potrzebujesz. Ubijasz na sztywno białka, potem dalej ubijasz dosypując łyżką po łyżce cukier. I na koniec dosypujesz mąkę ziemniaczaną i dolewasz ocet i mieszasz. Potem możesz sobie zrobić co chcesz, albo beziki, albo bezę w blaszce albo coś. Pieczesz w 120-130 stopniach, godzinę albo trochę więcej, po czym lekko otwierasz drzwiczki żeby ostygło i jak ostygnie to wyjmywasz.

Trochę bałem się octu, jako że to narzędzie szatana i smród octu powoduje u mnie odruch wymiotny. Rzeczywiście, przed włożeniem do piekarnika śmierdzi octem, ale potem już nie. A dzięki temu octu beza podobno nie opada i w ogóle. I generalnie sztuką jest odpowiednia temperatura. Nawet piszą, żeby wsadzić do nagrzanego do 180 i potem zmniejszyć na 120.

O, tak wyszły.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @jacek23151: Można zrobić naprędce z pergaminu do pieczenia :)
  • awatar krytykantka2: już mi ślinka cieknie, a też dietuję. aaaaaa!
  • awatar jacek23151: @Ciri: nie posiadam "rękawa cukierniczego" więc użyłem łyżki, poza tym małe mi wrzeszczało "nakładać szybciej, nakładać!"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Pojechałem sobie we wtorek na Kępę Zawadowską czyli na takie zadupie jeszcze za Wilanowem, żeby zobaczyć najmłodszy cmentarz ewangelicki w mieście. Kępa była ostatnią osadą lokowaną na prawie olęderskim w mieście, co najmniej w połowie XIX w. Zachował się z niej jedynie cmentarzyk, ostatnia drewniana chałupa przestała istnieć w 1998 roku. Podobno gdzieś widać jeszcze wierzby wzdłuż dawnej drogi, no ale ja ich nie widziałem. A został cmentarzyk przy ulicy Bruzdowej. Wyłożonej trylinką, bez żadnych bruzd



Cmentarz pochodzi z 1931 roku. A przynajmniej brama.


Wygląda tak. Bez śniegu wygląda podobnie, tylko jest zielone a nie białe.


Poprzyglądajmy się nagrobkom. Cmentarz na Żytniej to to nie jest, ale... tu spoczywają małżonkowie Lidyja i Heinrich Witzke


a tu jest fajny krzyż z pozostałościami liści akantu. On strasznie dzwonił tymi żelastwami na wietrze robiąc upiorno atmosfere.


Tu z kolei państwu Weiss umarły dwie córki.


Za to Ludwig Littke żył bardzo długo. A pan Gatzke ma nagrobek trochę inny niż reszta, w formie stelli. Choć raczej na pewno nie był mennonitą.



Pod śniegiem widać zarysy innych nagrobków.


Ten niemiecki jest taki jakiś dziwny, pewnie to jakiś dialekt, do tego skontaminowany izolacją.


A nagrobki robili u miejscowego kamieniarza, nie tak znów daleko, na Sielcach


Przy wejściu jest coś takiego. Nie wiem czy tam jest jakieś grobiszcze, czy to tak o.


Jest też dość stary na moje oko buk - pomnik przyrody.


A w okolicy też jest ciekawie. Jest rezydencja ambasadora Meksyku (!)



oraz widoczna w oddali hałda pyłu z EC Siekierki, która w lecie jest bardzo fajna, taki księżycowy krajobraz, jak się tam chodzi to nogi oblepia taki fantastyczny szary pył


A w ogóle to tam się jedzie świetnym autobusem 164, który od Wilanowa nie ma żadnych przystanków, które nie są na żądanie


Żeby dojechać na cmentarz trzeba wysiąść na przystanku Grabalówki jakby kto pytał

O.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie wiem, czy słówko "wrywa" jest prawidłowe, pewnie nie, ale inaczej nie umiem tego określić. Tak bardzo chwytliwa jest ta melodia śpiewana przez jakiegoś pana o bardzo niemęskim głosiku.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: (Napisałabym: następny wpis poproszę, ale wiedząc, że 2000. ma być tym ostatnim,nie będę się tak głośno domagać, Jeszcze wolę mieć nadzieję... ;) )
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Tak szczerze, jak słyszałam pierwszy raz utwory zespołu Maroon cośtam, tez byłam przekonana, że to baba :) A z kolei słuchając Anastasii, myślałam, ze to facet. A ten głos jest strasznie przesterowany, więc mógłby to być ktokolwiek ;)
  • awatar kura z biura: Słyszałam to w wykonaniu live i nie brzmi tak dziewczęco. Ale piosenka rzeczywiście niesamowicie wciąga.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
W piśmie przewodników PTTK "Gościniec" w numerze majowym z 1968 roku znalazłem taki wierszyk:


Pozwolę sobie przepisać.

"Guten Tag" gdy mówisz turystom germańskim
Nie to tylko ważne, że to styl romański.
"Zdrawstwujtie" powiadasz Słowianom bez liku
Lecz nie chodzi tylko o piękno gotyku.
"Good morning" ci mówią - nawet bez dystansu
Jest tu też coś ponad cuda renesansu.
"Bonjour" także słyszysz - język to nie nowy
Kraków to coś więcej niż styl barokowy.
Bo w Krakowie teraz zamiast mieszczan, ziemian
W dobie bomb, atomu, w dobie wielkich przemian
Trzydzieści dwa miliony wielkich inwestorów
Swoim sumptem buduje przemysł wśród kościołów
Szkoły pośród pałaców, drogi obwodowe,
Tak to nasz stary Kraków otoczyło "nowe"!
Cudzoziemcom więc jasno pokazać należy,
Że tuż koło Krakowa - NOWA HUTA leży.
I że chroniąc zabytki i mając je w cenie
Budujemy swą przyszłość na świata arenie.

Irena i Roman Homoliccy, Kraków.

Ten sam pan w tym samym numerze zastanawiał się, czy przewodnik miejski powinien być w partii czy może tylko podpisywać lojalkę na wierność socjalizmowi.

PS 1968, nie 1953!!!
  • awatar Obiektyw-NIEJ: E, ale w sumie to ma wątek wielodydaktyczny. Bo i pozdrowienia w różnych językach, i style architektoniczne po kolei. Prawie jak T-Raperzy znad Wisły :D Mimo że to propagandówka, trzeba przyznać, że ostatnie zdanie "I że chroniąc zabytki i mając je w cenie Budujemy swą przyszłość na świata arenie." jest bardzo aktualne :)
  • awatar Gość: Zwinger w Dreźnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zachęcam do głosowania na koleżankę mą Obiektyw-NIEJ (http://kaarolcia26.pinger.pl) w konkursie na bloga roku 2012 Należy:

- Wysłać SMS na numer 7122
- w treści wpisać kod bloga: F00197 (ef-zero-zero-jeden-dziewięć-siedem)

Kosztuje to 1,23 z VAT, które idą na cel charytatywny czyli obiadki dla biednych dzieci. No i da radość Koleżance
  • awatar angie: A propos, podobno ratusz współorganizuje jakiś konkurs dla blogowiczów piszących o Warszawie. do wygrania wycieczka po krajach nadbałtyckich. Słyszałam o tym w radio o 2 w nocy, więc nie wymagaj ode mnie szczegółów ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
jest ten pan, korzystający z usług zakładu fryzjerskiego gdzieś w warszawskim Śródmieściu. A może jest niezadowolony z innych powodów???
  • awatar Obiektyw-NIEJ: No bo ona jest już 'po' a on 'w trakcie' ;) Ale gdybym była facetem, poważnie zastanowiłabym się, czy wchodzić do tego zakładu, pardon, SALONU ;)
  • awatar krytykantka2: "rany, niech ta laska już skończy, chcę wziąć moją kasę i iść na piwo" ;)
  • awatar proparoksytoneza: nie znasz się, on nie jest niezadowolony, tylko stylowo naburmuszony, tak ma być. zadowolenie już nie jest trendi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
O czym mówi ten zabawny wierszyk? Ano o tym:


Jest to pomnik Wdzięczności Stanom Zjednoczonym, który stał sobie w latach 1922-1930 na Skwerze Hoovera czyli przy Krakowskim Przedmieściu między pomnikiem Mickiewicza a Placem Zamkowym. Autorem tego czegoś był nie byle kto, bo sam Xawery Dunikowski. Autor pomnika Czynu Powstańczego na Górze św. Anny, pomnika żołnierza I Armii WP co stoi koło Pałacu Mostowskich i Okrąglaka w Warszawie i niedoszłego pomnika Stalina (jako ulubiony rzeźbiarz Bieruta zaprojektował takowy, gdzie Stalin miał się zaczynać tuż nad kolanami wystając z bloku kamienia.

Ten pomnik stanął, ale mimo tego, że był całkiem nowatorski i zrobiony z dwóch różnych i różnokolorowych kamieni, nie podobał się publiczności. Znalazłem o nim na przykład takie rzeczy:

"Niewtajemniczona publiczność łamie sobie głowę, co mają oznaczać te dwie jakby Egipcjanki żonglujące w górze niemowlętami. Jedna z nich stara się nawet rzucić dzieciakiem w dal, jak dyskiem"

albo

"Niewiasta na podstawie, podana w jakimś nadmiernym wysiłku naprzód, żongluje ramionami nad głową. Zainteresowany widz zbliża się i zaczyna rozumieć ten trud: barki postaci uginają się pod ciężkim płaszczem z czerwonego kamienia, a ona stara się utrzymać równowagę, żeby nie upuścić dwojga małych dzieci. Zachodzimy z boku i pojmujemy tragiczne położenie damy pomnikowej, z tyłu podkradła się zupełnie blisko druga kobieta i obdarza ją gwałtem trzecim dzieckiem. Embarras de richesse! Istna ochronka!"

A lud Warszawy, wiedząc swoje, ułożył dwuwiersz z tytułu wpisu. Pomnik zaś, nie chcąc sprawiać problemów krytykom, sam zaczął się rozpadać, w związku z czym został rozebrany.

PS Pomnik stał dokładnie tu:


A pan Dunikowski, mimo że jego dzieła były strasznie nadęte i monumentalne (Krakusy mogą kojarzyć np. pomnik Józefa Dietla) wyglądał jak taki poczciwy dziadzio.


PS PS To wytrzymałem bez pingera.
  • awatar Gość: @jacek23151: Historia też jest brana pod uwagę ;) I tak uważam, że powinieneś się zgłosić :) Na pewno wielu ludziom spodoba się to co robisz :)
  • awatar jacek23151: @Szalona Sasanka: dzięki :) ale ja nie piszę o życiu codziennym tylko o tym co kiedyś było :)
  • awatar Gość: @Jakubie!: Ziemniaki :D i podgrzewałam pieczonego kurczaka, zakupionego w Biedronce :D Taki ze mnie kucharz wczoraj był :P Mogłam oczywiście skłamać, że piekłam dziczyznę i glazurowałam marchewki, ale rzeczywistość mnie ostatnio fascynuje ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
... że z pewnymi rzeczami trzeba skończyć. Chyba dojrzewam do tej myśli odnośnie do pingera i tego bloga. Z wielu powodów.

1) Pisanie nie sprawia mi już takiej radości jak kiedyś. Kiedyś wpisy "dodawały się same", teraz kiepsko jest z mobilizacją żeby napisać cokolwiek

2) Mam wrażenie, że odbiorcy mojego pisania są znużeni. Albo mną, albo blogiem. Albo i jednym i drugim. To widać pod wpisami. A pisać w pustą przestrzeń ochoty też specjalnie nie mam. Bo mimo wszystko nie po to się pisze bloga, nawet jeśli nie zależy mi przede wszystkim na komciuszkach czy tonach znajomych.

3) Mam wrażenie, że wyczerpała się też formuła, mimo jej wielokrotnego rozszerzania i zmieniania. Nie mam ochoty tu skandalizować, nie mam ochoty pisać notek o tym, że właśnie podrapałem się w tyłek albo byłem na zakupach, nie mam zacięcia felietonistycznego. No i nie będę zmyślał, jak co poniektórzy.

4) Osoby, które razem ze mną w pingera zaczynały być zaangażowane, już prawie nie piszą. Nowi czytelnicy niemal nie przychodzą, a i ja przestałem mieć jakieś zacięcie do nawiązywania tego typu kontaktów. A to też było dość ważne.

Słowem, było miło, ale się chyba skończyło. Pewnie dociągnę do ładnych 2000 wpisów, żeby było ładnie i skończę pisanie. Rzecz jasna, będę przychodził i patrzył co piszecie, w końcu wiele osób ciągle lubię czytać, pozostawiam komentarze. I oczywiście nie skasuję tego, co tu jest. Co najwyżej sobie na swoim komputerze zarchiwizuję.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @Nauczycielka na wakacjach: No właśnie :) Ja też na przykład lajkuję wpisy, które same w sobie może mi się nie podobają, ale staram się w ten sposób docenić prace autora/rki. :) Zresztą pamiętam, że były głosy, że szkoda, ze komentarzy nie da się 'Polubić' jak na FB. Wtedy o już chyba w ogóle nikt by z nikim nie rozmawiał, a to główna zaleta tego serwisu :)
  • awatar Nauczycielka na wakacjach: @Obiektyw-NIEJ: Nikt nie twierdzi, że nie jest. Po prostu zmieniła sposób komentowania. Czasami nie ma jak skomentować jakiegoś wpisu, żeby nie brzmiało to banalnie, więc wygodniej kliknąć, że się lubi.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @Nauczycielka na wakacjach: No widzisz, czyli jednak jest potrzebna :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (37) ›
 

 
Dziś spędziłem cały dzień w domu na chorobowym, dziecko poszło do babci, a ja leżałem sobie na przemian w łóżku i w wannie. Podreperowałem się trochę, a przy okazji naoglądałem się mnóstwo telewizji. I tak:

- W końcu obejrzałem sobie "Żółty szalik" z Gajosem w całości. Dobry film.
- Jak już tak mnie naszło na wysoko kulturę to zapragnąłem obejrzeć film "Pojedynek w ciszy" w reżyserii Akiry Kurosawy.


Wytrzymałem 30 minut, więcej nie dałem rady, w każdym razie chodziło o pana lekarza, który zaraził się syfilisem i przez to miał problem ze swoją kobitą.
- jak przełączyłem na TVP Sport to trafiłem na reklamy. W pięciominutowym paśmie reklam o 14:30 90% to były reklamy leków. Czy to oznacza, że byłem idealnie stargetowanym widzem? I że o 14:30 telewizję oglądają tylko chorowici emeryci?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Niemal zapomniałem o tym, że się źle czuję. Lepsze od tego meczu było chyba tylko to w zeszłym roku:
  • awatar jacek23151: @dezerter: tamto to był dziki fuks, tutaj jednak ładnie rozegrana akcja :)
  • awatar dezerter: Z Norwegią był też dobry i jedna Wenta do końca
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Walentynki można przesunąć!
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @Jakubie!: teraz jest rok przystępny i są tylko dni parzyste. Internetu nie czytasz? :P :P
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @Jakubie!: Nie słyszałeś? Tylko w rok przestępczym luty ma nieparzyste dni :P
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @Jakubie!: Nie ma 15 lutego, bo to nie rok przestępczy! :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Nie wiedziałem o tym do tej pory ale na tyłach Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej jest ogródek, w którym umiejscowiono coś w rodzaju lapidarium, w którym leżą różne kamienie z przedwojennych budowli. Niektóre są opisane, ale niestety tabliczki są już tak stare, że nie udało mi się ich odcyfrować.


Najzabawniejsze są wszakże dwie głowy, które leżą schowane za jednym krzakiem.



Są to jeden z wybitniejszych architektów późnego dwudziestolecia i pierwszych 20 lat PRL, Bohdan Pniewski oraz jego żona Jadwiga. Pniewski to był celebryta wśród architektów, autor nie tylko takich budowli jak sądy na Lesznie czy niezrealizowanej Świątyni Opatrzności na Polu Mokotowskim,


ale również choćby krynickiej willi Patria, którą zbudował dla Kiepury, za kolosalne, dodajmy, pieniądze.


Po wojnie bardzo dobrze się odnalazł w nowej rzeczywistości i przebudowywał Teatr Wielki, budował NBP czy Dom Chłopa.


Głowy pochodzą ze zbudowanego w 1932 roku modernistycznego skrzydła Pałacu Bruehla, który stał obok Pałacu Saskiego, które to skrzydło wyglądało tak:


Pniewski, będący w dobrej komitywie z sanacyjną elitą, ozdobił swą budowlę rzeźbami głowy swej i małżonki. Co ciekawe, mimo że po pałacu zostały piwnice pod trawnikiem, to głowy zostały i leżą sobie schowane za krzakiem. I ulicy też się pan Bohdan nie dorobił, ma tylko takie oto rondo na Ochocie, u zbiegu Szczęśliwickiej i Dickensa.

  • awatar Obiektyw-NIEJ: @jacek23151: Fajne odkrycie :)
  • awatar jacek23151: @Obiektyw-NIEJ: bo się dowiedziałem, że te głowy tam leżą :)
  • awatar jacek23151: Chmielewska pisała też, że ostatnia kondygnacja Domu Chłopa, przy którym razem z Pniewskim pracowała, jest jakoby przesunięta, bo się pomylili w obliczeniach, a trzeba było oddać na 22 lipca :) Poza tym zabawna jest anegdota jak Pniewski chciał na raucie z Beckiem staropolskim wzorem stłuc sobie kieliszek na głowie i skończyło się serią szwów i pogotowiem :) Oraz jak negocjował z Kiepurą cenę "Patrii" :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Tak mi się wydaje, że idea Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy się nieco zużyła.

Primo: pomiędzy 10:50 a 115 zostałem nagabnięty 6 razy, żebym "dał na orkiestrę". W tym trzy razy w odstępie minuty (!). Nawet po pociągu chodzili, jak Cyganie w Belgradzie.

Secundo: część kwestujących wygląda tak, że nie powierzyłbym im swojej dziesięcioletniej kurtki, a co mówić o puszce z pieniędzmi. Jak napisał Jakub, momentami brakowało tylko "Moneta albo wp...l"

Tertio: wszystko to czyni wrażenie rutyny. Co roku tak samo: Jurek szaleje w telewizji, w szkołach koncerty, na ulicach watahy, o 20 fajerwerki. Entuzjazmu coraz mniej, może u wczesnego gimnazjum czy późnej podstawówki on występuje (patrz: Primo) ale poza tym to takie jakieś. Nie ma tego poczucia robienia czegoś nowego, co pamiętam z pierwszych finałów. Jest taki owczy pęd.

Quarto: argument "dobrze, że młodzieży chce się coś robić" zupełnie do mnie nie trafia. Wielu robi, bo inni robią, bo można iść za darmo na koncert, bo można połazić po mieście cały dzień i wrócić późno do domu, bo można się napić piwa podczas kwesty.

Dlatego nawet kosztem 1,29 VAT wyślę sms za 5 zł czy za ile się tam teraz wysyła, a do puszki nic nie wrzuciłem. Nie lubię presji, zwłaszcza w takich sytuacjach.

PS Nie jestem przeciwko idei WOŚP, cieszę się, że wiele osób ma znacznie lepszy komfort pracy i leczenia dzięki zebranym pieniądzom, nie uważam Owsiaka za kumpla szatana, a Fundacji za Behemota defraudującego nasze pieniądze. Ale chyba przydałoby się coś zmienić... mnie obecna formuła już nuży...
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @pushthebutton: No właśnie też mi się wydaje, że to ma właśnie do młodych trafiać, którzy lubią 'zadymę', młyn, 'kręciołę'. I w sumie fakt, że teraz o tym rozmawiamy, ma sens i jest ciekawe. Choćby dlatego, że impreza pobudza do myślenia, nawet krytycznego, o tym, jak pomagać, czy pomagać. Dobrze, że obudziła trochę Kościół, który zaczął przypominać o Caritasie. I może ci, do których nie trafia już formuła Orkiestry, zaczną pomagać w inny sposób - jak Jacek, smsem, czy oddawaniem rzeczy na Caritas. Podobną funkcję spełnia Szlachetna Paczka czy zbiórki żywności, też reklamowane. To wszystko ma sens :)
  • awatar pushthebutton: za pierwszych orkiestr byłam nastolatka i to była magia :) nie dziwne, ze po 21 latach nie trafia do mnie to samo - ani krzyczący pan w okularach, ani te koncerty. Ale trafia do dzisiejszych nastolatków :) Ja już jestem od płacenia.
  • awatar Żin: Jeśli chodzi o "wolontariuszy", to to zasługa genialnego systemu punktowego, w którym jeśli złapią cię na papierosie za szkołą, odbijesz sobie zachowanie jakąś akcją charytatywną. Młodzież się pali do podpisywania list obecności, liczba wydrukowanych plakietek ładnie wygląda w sprawozdaniu ze zbiórki, wszyscy są zadowoleni, a robić nie ma komu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Chodzi zapewne o to, że wyprzedaje się majątek narodowy (tu: garaż z lat 70. stojący na terenie dawnego getta), excusez le mot, Żydom!


PS No i wiadomo, Gronkiewicz też, że zacytuję panią z autobusu, "żydowica".
  • awatar Obiektyw-NIEJ: A to tak mi się w temacie antysemityzmu przypomniało... http://endorfina81.blox.pl/2013/01/Przypowiastka-z-antysemityzmem-w-tle.html
  • awatar jacek23151: @Nauczycielka na wakacjach: jakiegoś wroga trzeba mieć, a żydów nie ma, to i w mordę nikt nie da.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pewnie trochę przypadkiem ale fajnie wyszło Newsweekowi.
 

 
Ulica Próżna. Sklepy ze stojących tam kamienic już się wyniosły. Realnie i symbolicznie. Ktoś tylko Z odwrócił o 90 stopni.
  • awatar jacek23151: Nie, są wycacane, że hoho, ale zupełnie tam nie pasują, jak obce ciało.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Szkoda. To był jeden z moich ulubionych zakątków w Warszawie :( Ale z tego, co kojarzę, to detale zachowane w miarę? Nie jest to jakiś styropianowy klocek?
  • awatar jacek23151: o tych na Próżnej, południowa strona jest już odpicowana, wygląda jak pół d...y zza krzaka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
to właśnie się złapałem, że przegapiłem czwarte urodzinki blogaska.

Hm. Tak poważnie myślę, czy to rzeczywiście już powoli nie czas na mnie.
  • awatar kochanica szkarłatna: ojć, gratulacje tak gorące, jak spóźnione :)
  • awatar Obiektyw-NIEJ: A mnie niedługo czeka 5 lat ;)
  • awatar Gość: To mi przypomina o czwartych urodzinach mojego blogaska, które minęły kilka dni temu i też o nich zapomniałem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
W asortymencie sklepów pojawiło się nowe mięso, jest to mianowicie mięso z fileta. Nie z kury, kaczki, gęsi, świni, krowy czy barana, ale właśnie z FILETA. Ciekawe jak to zwierzę wygląda
 

 
Ponieważ 6.01. idziemy na spacer na cmentarz prawosławny, zrobiłem sobie dziś po pracy wizję lokalną na tymże. Okazało się, że podobnie jak w przypadku katedry na Pradze, miałem szczęście wejść do środka. Co więcej, pani, która w cerkwi tejże posługuje, wpuściła mnie za carskie wrota i zobaczyłem to, czego normalnie nie widać.

Bo normalnie to jest tak, że w cerkwi ikonostas oddziela sacrum od profanum. Jasne, jak się msza odprawia, to księdza dłuższy czas widać jak i u nas, ale na najważniejsze to on wychodzi za ikonostas i to co u nas się dzieje gdy wszyscy klęczą, to u nich odbywa się za carskimi wrotami, tak, że wierni nie widzą. Czyli mamy przestrzeń dla wiernych i przestrzeń dla duchownych podzieloną na dwie części: przed ikonostasem gdzie jest liturgia czytań i udzielana komunia oraz za ikonostasem, gdzie dokonuje się przeistoczenie. I w sumie nawet nie liczyłem na to, że mi się uda tam zajrzeć, a tu proszę. Wygląda to tak:


Jest to odpowiednik naszego ołtarza, tzw. priestoł. Leżą na nim: siedmioramienny świecznik (symbol darów Ducha św.), Ewangelia, krzyż (taki sam w sumie jak i u nas na ołtarzu stoi), skrzynka na dary, czyli odpowiednik naszego tabernakulum, oraz złożony materiał zwany antyminsem, rozkładany podczas liturgii. Widać też przed świecznikiem złote tacki na prosforę, normalnie stojące na drugim stole znajdującym się z prawej.

Ogólnie jestem bardzo zadowolony, że mi się udało wbić, i niezadowolony, że jak zwykle nie miałem aparatu i jedyne zdjęcie zrobiłem średnio sprawdzającą się w półmroku komórką
  • awatar jacek23151: nazywa, te główne dźwi w ikonostasie to carskie wrota, a te obok po bokach to diakońskie. Gwoli ścisłości zaglądałem przez diakońskie.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Brawo! :) Nie martw się, zdjęcie wyraźne, wszystko widać :) A ten siedmioramienny świecznik ma coś wspólnego z judajskim czy to przypadek? Naprawdę to się 'carskie wrota' nazywa, czy to twoja nazwa? Pytania może głupie, ale cerkiew to dla mnie egzotyka :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›